KORONAWIRUS NA ŚWIECIE

WIADOMOŚCI Z DNIA 30.03.2020 ROKU… nadesłane przez nauczycieli polonijnych członków i sympatyków STOWARZYSZENIA
„KLUB NAUCZYCIELI POLSKICH I POLONIJNYCH GNIAZDO PL”

Serdecznie dziękuję za nadesłane informacje o sytuacji wokół nas…. brak słów, co człowiek człowiekowi może zrobić! Wirus ze wschodu zaatakował cały świat. Umierają niewinni ludzie , a co gorsze ich najbliżsi nie mogą ich godnie pochować. Najlepszy scenarzysta , pisarz by tego nie wymyślił…. życie samo napisało powieść XXI wieku tylko dlaczego taką z grozą i horrorem. Pozostaje nadzieja , że będzie happy end …. ale jest pytanie czy dla wszystkich???
Dziś w Polsce 2347 i śp. 36….każdego dnia te liczby rosną. Codziennie nowe komunikaty, zalecenia, ostrzeżenia i strach , wielki strach o nasze dzieci , wnuki, rodziców. Czasami brak sił, by martwić się o siebie. Pogoda piękna , słońce świeci 30 min byłam na ogrodzie – kilka ćwiczeń wykonałam , oddychałam głęboko by się dotlenić. Dobrze, że mam domek z ogrodem, bo współczuję tym, którzy nawet balkonu nie mają. Mam codzienne obowiązki wobec rodziców lat 84 i 89 oraz cioci bez nogi lat 90. Muszę zapewnić im wyżywienie i opiekę…. dobrze, że mam opiekunki , więc nie muszę jeździć rano i wieczorem tylko w południe z obiadem ….ale nie wiem jak długo opiekunki będą chętne do pracy. Wszystko kosztuje. Jednak teraz widzimy, że nie wszystko możemy kupić za pieniądze. Cieszy nas każdy nawet najmniejszy gest wzajemnej pomocy i solidarności.
Życzę zdrowia i sił do pokonania tego koronawirusa ….niech będzie normalnie, docenimy to co mieliśmy!!!
Pozdrawiam serdecznie z Gniezna – pierwszej stolicy Polski – Małgorzata Tomczak – prezes

…………………………………………………………………………………………………
Sanitation Piekos SZKOCJA FIVE
Witam
Nasza szkoła jest zamknięta od 21 marca do odwołania. Poprosiliśmy rodziców o przerabianie z dziećmi materiału w domu.
W naszym rejonie jest oficjalnie potwierdzonych 76 zachorowań.

Pozdrawiam
Sanitation Piekos SZKOCJA FIVE
…………………………………………………………………………………………………
MIRKA STACHOWIAK nauczyciel polonijny – Szkocja
COVID-19, czyli coronavirus na Wyspach.
Kiedy w Polsce zamykano szkoły, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa, w Wielkiej Brytanii Premier prognozował, że nawet 80% społeczeństwa zachoruje, a około 500 000 obywateli umrze. Z jego wystąpienia zapamiętałam pewne zdanie: „Musimy przygotować/Przygotujmy się na śmierć naszych bliskich.” Nie minęły dwa tygodnie, a sytuacja diametralnie się zmieniła.
Przygotowuję się do pracy w sektorze edukacyjnym. W pewnym sensie rozumiem zwłokę z zamknięciem szkół. W Szkocji wiele dzieci korzysta z obiadów w szkolnej stołówce. Niestety wielokrotnie dla wielu dzieci jest to jedyna szansa na ciepły posiłek w ciągu dnia. W niektórych przypadkach może być jedynym posiłkiem. Tak tragiczny jest poziom ubóstwa i biedy w Szkocji. Oczywiście jest pomoc socjalna, ale przeszła ona restrukturyzację, która miała ułatwić życie obywateli, a jeszcze bardziej je skomplikowała, niejednokrotnie pozostawiając tych najbardziej potrzebujących bez środków do życia, bądź radykalnie je zmniejszając. Nie chcę się tutaj rozwodzi nad systemem socjalnym. Chciałam tylko przedstawić powody, dla których mogło zostać odłożone w czasie zamknięcie szkół. Drugim powodem mogło być przygotowanie do tzw. „domowej szkoły”. Upewnienie się, że wszyscy mają aktualne informacje, dane osobowe i aktywne konta na portalach, z których mogą korzystać szkoły. Był to czas, w którym nauczyciele i rodzice mogli się przygotować na to co nieuniknione, choć wtedy jeszcze wszyscy się łudzili, że „nas to nie dotknie”, „może przetrzymamy do Wielkanocnej przerwy, a potem wrócimy do normalnych obowiązków”.
„Zamykamy szkoły i uczelnie.”

Nadszedł moment podjęcia tej trudnej decyzji zamknięcia szkół. Pierwsze o zamknięciu poinformowały college (nauczanie wyższe, połączenie końcówki liceum i początku studiów) oraz uniwersytety. Była to decyzja władz wewnętrznych. W związku ze zwiększającą się ilością nauczycieli podejmujących kwarantannę, Pierwsza Minister Szkocji postanowiła w tym samym tygodniu zamknąć również szkoły. W swoim oświadczeniu zaznaczyła ona, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że szkoły pozostaną zamknięte aż do rozpoczęcia nowego roku szkolnego, który przypada na drugą połowę sierpnia. Rodzice zostali postawieni w sytuacji podobnej do polskiej. Chociaż sami naciskali na „domową szkołę”, dopytując się, kiedy zaczną napływać zadania, już dzisiaj żałują swojej nadgorliwości. W tej chwili muszą stawić czoła nie tylko zdalnej pracy z domu (o ile jest to możliwe), bądź kontynuowania pracy w pełnym wymiarze godzin, a następnie normalnym obowiązkom domowym/rodzinnym, jako bonus muszą wejść w rolę nauczycieli i wytłumaczyć swoim dzieciom poszczególne zadania. Myślę, a raczej mam nadzieję, że wielu z tych rodziców po doświadczeniach najbliższych miesięcy, doceni pracę nauczycieli. Jednocześnie jestem pełna uznania i współczucia dla wielu rodziców, którzy mają więcej niż jedno dziecko, a także dzieci w różnym wieku.
Na szczęście wśród moich znajomych, mimo iż nauczyciele przesyłają dużo zadań, kładą też nacisk na to by nie stresować się tymi zadaniami, bo na chwilę obecną nie jest ważny progres w nauce, ponieważ wszystkie dzieci na całym świecie są w tej samej sytuacji. Już niczym mantra, w środowisku nauczycieli i rodziców krąży jedno zdanie: „Zestresowani rodzice nie są w stanie uczyć zestresowanych dzieci.”
W tym miejscu chciałabym zwrócić się z ogromną prośbą do moich kolegów i koleżanek po fachu w Polsce. Przemyślcie system komunikacji z rodzicami. Jeśli zadajecie zadania do zrobienia rozważcie możliwość wysyłania wykonanych zadań w formie prywatnych wiadomości. Pozwalając na przesyłanie ich na grupowe czaty dokładacie innym rodzicom stresu. Jest to również kolejna presja na dzieci i rodziców, a także kolejny wyścig szczurów. Na chwilę obecną nikomu nie jest potrzebny dodatkowy stres. Indywidualne maile również pozwolą wam na lepszą kontrolę, kto zadanie zrobił, a kto jeszcze nie.

Lockdown

W zeszłym tygodniu Premier Wielkiej Brytanii podjął najwyższe środki ostrożności. Zostały zamknięte wszystkie miejsca pracy poza tymi kluczowymi produkującymi i sprzedającymi żywność. Obywateli poproszono o niewychodzenie z domu za wyjątkiem:
• Jednorazowa aktywność fizyczna: spacer, jazda na rowerze, bieg;
• Wizyta u lekarza bądź w szpitalu (tylko najwyższa konieczność);
• Jednorazowe zakupy w ciągu dnia, tylko najpotrzebniejszych rzeczy.
Na początku epidemii w wielu krajach wystąpiło zjawisko tzw.” panicbuy”. Ludzie masowo kupowali produkty pierwszej potrzeby z długim terminem przydatności jak na przykład makarony czy ryż. Niestety po wykupieniu normalnych zasobów rzucono się również na półki z produktami „free”, czyli np. bezglutenowymi. Nikt z kupujących nie pomyślał o osobach starszych czy chorych.
Pewnie wielu z was zastanawiał fenomen kupowania papieru toaletowego w ilościach wręcz hurtowych. Dotarłam do informacji, że rozpoczęło się to w Australii. (Niestety nie jestem w stanie stwierdzić na ile jest to informacja sprawdzona). Mieszkańcy Australii masowo wykupili papier toaletowy produkowany lokalnie, ponieważ większość tego produktu pochodziła z importu… z Chin. Obywatele po prostu bali się zarażenia tą drogą. Osobiście myślałam, że może ma to związek z tym, że ludzie używają papieru toaletowego np. zamiast chusteczek.
Po wprowadzeniu nowych obostrzeń wiele sklepów wprowadziło dodatkowe regulacje. I tak na przykład w naszym lokalnym Tesco regulowana jest liczba osób przebywająca jednocześnie na sklepie. Dotyczy to zarówno pracowników jak i klientów, jest to także zależne od wielkości sklepu. Wejście jest podzielone na dwie części. Jedną stroną wpuszcza się klientów, a drugą wypuszcza. Wejście jest możliwe dopiero po uprzednim wyjściu jednego klienta. Klienci proszeni są o założenie ciepłych, przeciwdeszczowych ubrań oraz uzbrojenie się w parasolki i cierpliwość. Z kolei inna znana marka na wyspach B&M w celu zmniejszenia ilości klientów zamknęła część alejek sezonowych, aby usprawnić przepływ osób. Można tam tylko zakupić najpotrzebniejsze rzeczy takie jak np. kosmetyki, jedzenie czy jedzenie dla zwierząt. Nie można wchodzić na część z zabawkami dla dzieci, czy produktami remontowymi. Są one po prostu odgrodzone taśmą. Tesco też skorzystało z taśm. Wyklejono nimi podłogę wyznaczając tym samym strefy bezpieczeństwa, odległość pomiędzy kawałkami wynosi 2 m.
Dodatkowo jeszcze wiele sklepów, aby wyjść naprzeciw tym najbardziej potrzebującym, czyli starszym i służbie zdrowia, w pierwszej godzinie otwarcia umożliwiają wstęp tylko pracownikom NHS (nasza służba zdrowia) oraz osobom starszym i chorym. W zależności od sklepu są to inne ustalenia np. Tesco co drugi dzień zmienia grupę uprzywilejowaną tj. w poniedziałek zakupy mogą robić starsi, a we wtorek służba zdrowia.
Godziny otwarcia sklepu są również ograniczone.
Wszystkie sektory, które nie są oznaczone jako Keyworkers (kluczowi pracownicy) mają pozostać zamknięte.

Zalecenia rządu, a podejście ludzi

Mieszkam raczej w cichej okolicy z okna mojej sypialni widzę las i jeszcze do niedawna pola uprawne. Obecnie od jakiegoś roku część pola jest przekształcana w nowe osiedle. Zaraz za moim płotem biegnie ścieżka spacerowa. Przed pandemią chodziły tam dzieci do szkoły, która jest na końcu tej ścieżki, a także właściciele psów. Codziennie rano budziły mnie koparki i spychacze, które pracowały na polu. Od dnia, gdy Borys Johnson ogłosił całkowity lockdown koparek nie słychać. Można by pomyśleć, że znowu będę słyszeć śpiewające ptaki, a w moim ogródku znowu zawitają jelonki. Nic bardziej mylnego. Przez otwarte okno słyszę śmiechy bawiących się na zewnątrz dzieci lub rozmawiających przechodniów. Niestety ludzie nie stosują się do zaleceń wychodzenia tylko parami. Często widzę grupy przechodniów po 4-5 osób. Dzisiaj np. odwożąc męża do pracy przeprowadziliśmy zabawę. Policzyliśmy ilu przechodniów minęliśmy. Na odcinku 3.7 mili (ok.6km) spotkaliśmy 53 osoby!!! W normalnych warunkach jest to MOŻE 10 osób. Dodam, że większa część trasy to trasa pomiędzy miejscowościami, bez chodników. Mam wrażenie, że ludzie ten czas kwarantanny traktują jak dodatkowe wakacje.
Sklep, w którym pracuje mój mąż, podjeżdżając pod wejście można zobaczyć wielką barykadę ustawioną z drogowych płotków, które w normalnych warunkach oddzielają strefy robót drogowych, wzmocnioną poprzewracanymi wózkami. Co kilka metrów stoją znaki informujące o nowych zasadach panujących w sklepie oraz nowych godzinach otwarcia. Z jednej strony wejście z drugiej wyjście. A co ludzie na to? Część się stosuje, a część próbuje szczęścia bądź totalnie ignoruje nowe przepisy i wchodzi „od tyłu”, czyli wyjściem. W ciągu 5 minut wczoraj wypatrzyłam chyba z 5 takich osób, próbujących szczęścia. Niestety większości się udało i weszli na sklep. Druga sprawa… najpotrzebniejsze rzeczy. Dalej koszyki są przepełnione, ale chyba najdziwniejszą rzeczą jaką zobaczyłam był… telewizor. Od wielu lat nie oglądam telewizji, sporadycznie sprawdzam informacje, które mnie interesują w Internecie. Dlatego nie jestem pewna, czy nawet, gdyby mi się zepsuł telewizor, którego używam do oglądania filmów, znalazłby się na liście najpotrzebniejszych rzeczy. Może ktoś będzie w stanie odpowiedzieć mi na to pytanie? W jakiej sytuacji odbiornik telewizyjny stałby się dla was rzeczą niezbędną w czasie kwarantanny?
Na koniec chciałabym zaapelować do wszystkich, którym się wydaje, że obecna sytuacja ich nie dotyczy. Historia jak i medycyna potwierdza przypadki, kiedy jesteśmy nosicielami choroby, sami nie mając objawów. Nie bądźmy ignorantami! Im dłużej będziecie wychodzić z domów bez wyraźnej potrzeby, tym dłużej potrwa pandemia, tym dłużej będą pojawiać się nowe przypadki…. i na koniec tym więcej osób umrze.
Bądźmy odpowiedzialni ZOSTAŃMY W DOMU!!!
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Życzę też wszystkim Zdrowych i Spokojnych Świąt Wielkiej Nocy.
……………………………………………………………………………………
LIDIA ZABROCKA – BELGIA

Sytuacja epidemiologiczna w Belgii,
marzec 2020.

Niedzielne przedpołudnie. Wiosna w pełni, kwiaty na trawnikach, parki zielenieją. I tylko ptaki jeszcze śpiewają radośnie… Bo reszta wygląda zupełnie inaczej, niż do tej pory. Puste ulice, zamknięte place zabaw, niewiele osób na ulicach. Belgia w kwarantannie. Nowa sytuacja, która wywróciła nasze życie do góry nogami.
Cały kraj już od 2 tygodni dostosowuje się zaleceń Rady Bezpieczeństwa. W celu maksymalnego ograniczenia kontaktów między ludźmi oraz zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa podjęto rygorystyczne środki prewencji.
Dzieci pozostają w domach, ale szkoły teoretycznie są otwarte. Działają w nich świetlice, w których przebywa codziennie niewielka ilość dzieci. Przyprowadzają je rodzice, którzy ze względu na swoje zobowiązania zawodowe i sytuację rodzinną, nie mogą zaopiekować się dziećmi w domu. Ogromna większość uczniów szkół podstawowych i średnich uczy się jednak w domu (nauczanie zdalne, przesyłane materiały, e-zadania). W podobny sposób funkcjonują również szkoły polonijne (lekcje są zawieszone do odwołania, ale nauczanie prowadzone jest nadal z wykorzystaniem e-learningu, korespondencji elektronicznej z rodzicami). Żłobki działają normalnie. Wszystkie uniwersytety w Belgii nie prowadzą zajęć i wykładów, wykorzystując nauczanie on-line. Studenci pozostaną w takiej sytuacji aż do końca czerwca.
Wszystkie zakłady pracy (oprócz tych z najważniejszych sektorów gospodarczych) przechodzą na tryb pracy zdalnej, czyli z domu. Nieczynne są wszystkie restauracje, kina, teatry, ośrodki kulturalne, centra sportowe i handlowe, zakłady usługowe. Nie działają instytucje i urzędy. Zamknięte są również wszystkie sklepy, oprócz sklepów spożywczych, aptek, sklepów z produktami dla zwierząt domowych. Pozamykane są także wszystkie kościoły oraz zawieszone wszelkie uroczystości religijne. Banki, urzędy pocztowe i stacje benzynowe funkcjonują normalnie.
Obowiązkiem wszystkich obywateli jest POZOSTAWANIE W SWOICH DOMACH. Mieszkanie można opuszczać tylko w celach koniecznych: wyjście do pracy, do lekarza, do sklepu spożywczego, na pocztę i do banku. Oczywiście można wychodzić na zewnątrz w celach rekreacyjno-sportowych i jest to nawet bardzo zalecane, ale podlega również dużym obostrzeniom. Można biegać, spacerować, jeździć rowerem (tylko po dwie osoby, w odległości 1,5 metra od siebie) w najbliższej okolicy i w czasie ograniczonym do rozsądnego minimum. Nie należy przemieszczać się w głąb kraju, w góry lub nad morze (to podlega surowym karom pieniężnym). Wejścia do lasów także zostają ograniczane.
Społeczność jednak jednoczy się w tym niespokojnym czasie jak nigdy dotąd. Wszyscy pomagają sobie po sąsiedzku, szczególną opieką otacza się osoby samotne i starsze. Wszyscy solidaryzują się z aktualnymi narodowymi herosami w białych fartuchach. Na znak wdzięczności pracownikom służby zdrowia wywieszane są w oknach białe flagi i codziennie o godz. 20.00. na wszystkich ulicach rozbrzmiewają gromkie brawa podziękowań…
Wszelkie zalecenia Rady Bezpieczeństwa zostały oficjalnie przedłużone do 19 kwietnia, z możliwością dalszego przesunięcia do 3 maja.
Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Trzeba śledzić wydarzenia na bieżąco, nadal pozostawać w domu i nieustannie mieć nadzieję, że to wszystko zakończy się za jakiś czas i powrócimy do normalnego życia, za którym już tak tęsknimy..

Kilka oficjalnych statystyk.
Podawane codziennie dane w środkach masowego przekazu pokazują dalszy wzrost zachorowań i hospitalizacji z powodu koronawirusa .W sobotę, 28 marca, zanotowano 1702 nowych przypadków zakażenia koronawirusem, co daje łącznie 10.836 zdiagnozowanych infekcji COVID-19 w Belgii. Hospitalizowano 629 nowych pacjentów z COVID-19; łączna liczba hospitalizowanych pacjentów z tego powodu wynosi 4.138 osób. 867 pacjentów przebywa na oddziałach intensywnej terapii . Całkowita liczba zgonów od 13 marca z powodu koronawirusa w Belgii wzrosła do 431 osób.
Liczba osób zakażonych wirusem cały czas wzrasta i przewiduje się, że niestety trend ten będzie się utrzymywał przez następne dni. Podobnie będzie rosła liczba osób hospitalizowanych.
……………………………………………………………………………………………………
 
Dyrektor Szkoły Polonijnej – Aleksandra Adamik OSLO -NORWEGIA

Dzień dobry, 
W niedzielę mamy internetowe spotkanie Zarządu Szkoły i wspólnie ustalimy jakie kroki podejmiemy. We wtorek poprowadzę video konferencję z Gronem Pedagogicznym.
Jesteśmy organizacją społeczną, lecz podlegamy norweskim normom, które na bieżąco  monitorujemy i do których zobligowani jesteśmy się stosować. Do naszej szkoły uczęszcza ok. 300 uczniów, a rodzice są obecni na korytarzach przez cały czas trwania zajęć. Prowadzenie lekcji w szkole, w tym ekstremalnie trudnym okresie, jest więc z góry niewykonalne, ponieważ podczas każdego spotkania gromadzi się w budynku ponad 500 osób.  
Obecna sytuacja jest  bardzo wyjątkowa. Rodzice obciążeni swoimi obowiązkami muszą dodatkowo przez pięć dni w tygodniu pełnić funkcję norweskiego nauczyciela pomagając swoim pociechom odrobić lekcje. Mogę obiecać, że zarówno Zarząd jak i Grono Pedagogiczne dołoży wszelkich starań, aby zaproponowane przez nas rozwiązania nie obciążały dodatkowo rodziców, a jednocześnie przyniosły dzieciom korzyść i radość w kontynuowaniu nauczania języka polskiego. 
Nasze ustalenia przekażemy rodzicom oraz zamieścimy na naszej stronie internetowej www.szkolapolska.no
 
Serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia!  Z wyrazami szacunku / Med vennlig hilsen: 
 Aleksandra Adamik  Dyrektor
…………………………………………………………………………………………………
MAGDALENA AKSU – AUSTRALIA
U nas sytuacja wygląda następująco:
4,247 osób jest zarażonych koronawirusem w całej Australii a 18 zmarło. 
W tym w stanie Queensland w którym znajduje się nasza Polska szkoła jest 689 przypadków.
Australia zamknęła granice,  stany pomiędzy sobą również się pozamykały. Od wczoraj (30.03) mamy obostrzenia dotyczące tego kto, gdzie oraz dokąd może chodzić. 
Sklepy są otwarte, można iść do fryzjera, kupić sobie kawę i jedzenie na wynos (co ludzie chętnie robią aby wspomóc najmniejszych lokalnych przedsiębiorców) natomiast otwarte są również szkoły co powoduje wiele kontrowersji. Od przyszłego tygodnia całe Queensland ma zgodnie z kalendarzem ferie (rok szkolny podzielony jest u nas na 4 kwartały między którymi są właśnie 2 tyg. ferie), w tym tygodniu premier naszego stanu zarządziła, że zajęcia w szkołach będą odbywać się w systemie student free days czyli pozostają otwarte, ale uczniowie zostają w domu z wyjątkiem dzieci których oboje rodziców są w grupie ‚essential workers’. Z tego co nam wiadomo szkoły szykują się na naukę z domu po feriach, niektóre szkoły zaczęły juz.
W niedziele również odbyły się lokalne wybory. Nie wiem jak to wyglądało od środka gdyż wciąż nie jestem obywatelem więc nie brałam udziału w wyborach. Można było oddać głos w lokalu wyborczym lub wysłać swój formularz wcześniej poczta. Dodam tylko że wybory w Australii są obowiązkowe i można się spotkać z tym ze ktoś został ukarany grzywną za brak udziału w głosowaniu.
Co do Polskiej Szkoły w Brisbane to ostatnie zajęcia w szkole odbyły się 14.03. Uczniów w dwóch najmłodszych klasach nie było w ogóle więc naszą prezes zwróciła się do rodziców i rady rodziców z pytaniem co w takiej sytuacji zrobić. Większość rodziców zadecydowała o zamknięciu szkoły i odwołaniu zajęć do czasu aż to wszystko się skończy.
Pozdrawiamy was serdecznie, dziękujemy za kartkę świąteczną i przepraszamy ale w tym roku na Wielkanoc nic nikomu nie zdążymy juz wysłać.
Pozdrawiamy! Trzymajcie się zdrowo!
Magdalena Aksu

……………………………………………………………………………………………………

HANNA NOWAK – NIEMCY
 
Właśnie wróciłam z krótkiego spacerku…. bez tego nie da rady.
 
Co prawda , należę do Grupy  „Ryzyka“ ( Cukrzyca Typ1 ). Nie mogę jednak całkowicie odizolować się od otoczenia i zamykać w mieszkaniu. Oczywiście idąc na spacer, lub na rower….. wybieram spokojne miejsca….. aby nie spotkać zbyt wielu ludzi. Jest to nie zawsze możliwe, gdyż wiele osób wybiera sie na spacery. Póki co, udaje sie ominąć , bokiem przejść w bezpiecznej odległości. W zasadzie, napotkane osoby, też zdaja sobie sprawę z istniejącej sytuacji.
Pandemia, i nasz rejon, ogarnęła, ale trzeba jakoś żyć, nie można sie poddawać.
Sytuacja nie jest za ciekawa .
Ogólnie  u nas jest dość spokojnie. W rozmowach ze znajomymi, reakcje na obecna sytuacje są różne.
Jedni dramatyzują, panikują- drudzy są dość opanowani i spokojni. Każdy na swój sposób .
 
Póki co, pracuje zawodowo ….tak więc codziennie jestem poza mieszkaniem. Jeżdżę do pracy autem, wiec nie korzystam z komunikacji miejskiej…. co jest dużym plusem .Firma jest średniej wielkości i każdy pracownik , jest w stanie zachować odległość do drugiej osoby. W pracy, choć przez kilka godzin , można oderwać się od myśli na temat Coronavirusa. Trzeba zająć sie pracą i to jest dobre.
 
Janek, ze względu na astmę , tez należy do Grupy Ryzyka. Juz dłuższy czas nie pracuje. Najpierw dłuższe , zwolnienie lekarskie ( problemy z sercem) a teraz wybiera zaległy urlop za 2019. Najbliższe 4 tygodnie jest wiec w domu. Ma jeszcze sporo nadgodzin do wybrania. Co będzie dalej… .nie wiadomo. Ma złożony wniosek do sanatorium…… tylko kto wie, kiedy będzie mógł pojechać !!!!!
 
 Codzienność przybrała inne barwy, co bardzo przytłacza ludzi.
Z trudem , trzymamy się wszelkich zarządzeń . Nie znaczy to jednak, ze zamykamy sie w domu na 24 godziny. Oczywiście , kontakty są ograniczone.
Zakupy tez trzeba zrobić. Nie robimy sporych zapasów….. gdzie to wszystko składować ???? Wchodząc do sklepu…. wiem, co potrzebuję ….więc od razu kieruję się w stronę potrzebnych produktów, zachowując przy tym wszelkie środki ostrożności , jakie są wymagane.
Oczywiście , czas zakupów i przebywania w sklepie …skracam do minimum.
 
 Najgorsze jest to, ze zminimalizowany jest tez kontakt z wnukami. Nie mieszkamy razem , poruszamy sie w różnych środowiskach. Dla ich dobra i bezpieczeństwa , nie spotykamy sie tak często. Miejmy nadzieje, że nas Virus nie chwyci…. ale kto to wie ????? Rozmowy telefoniczne to nie to samo co bezpośrednie spotkanie.
 
Real, który długo zapamiętamy ?????
O tak, bardzo długo pozostanie w pamięci. Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek wiosny.
Życie rodzinne, towarzyskie…… ucichło .  Jedynie telefon i skype …..
Nie ma sąsiedzkich spotkań kolo bloku, wycieczek rowerowych w większej grupie ,  place zabaw dla dzieci świeca pustkami.
Ogólnie nastrój w Laupheim i w całych Niemczech  jest ponury. To nie jest to samo miasto, jakie było nie tak dawno. Najgorzej jest wieczorami, kiedy trzeba zostać w domu. Nie ma gdzie wyjść, wszystko pozamykane…… SZOK !!!!!!
Oby to jak najszybciej minęło !!!!!! Trudno sie z tym pogodzić.
 
Najgorsze jest to, że człowiek ma swoje plany, które chciałby zrealizować.
Jak co roku, czekamy na letni urlop , który już jest w pełni zaplanowany. Oczywiście…. ukochane Mazury  i rodzinne Miasto-Wrocław  
Czy uda nam sie to zrealizować ?????
Nie tracimy nadziei, jak na razie nie rezygnujemy z rezerwacji.
Przed nami ….. 3,5 miesięcy  niepewności !!!!!
 Cały czas zadajemy sobie pytanie…….. skąd przyfrunął ten Virus ??????
Kto jest temu winien ???????
Do dzisiaj ….brakuje konkretnej odpowiedzi i to jest męczące.
 
 Tak Małgosiu…… to byłoby chyba tyle, na teraz. Próbowałam jakoś opisać naszą sytuację . Myślę, ze w skrócie udało mi się to.
Trzymajcie sie zdrowo …..
Życzymy miłego wieczoru i pozdrawiamy z dalekiego Laupheim .
Hania i Janek
…………………………………………………………………………………………………

AGNIESZKA ZAWISZA – opowiada o sytuacji w ITALII

 Jak wygląda życie we Włoszech, od momentu, gdy 9 marca 2020, premier Giuseppe Conte, ogłosił cały kraj strefą chronioną. Agnieszka Zawisza, gnieźnianka (ilustratorka i autorka książek dla dzieci i członkini Klubu Nauczycieli Polskich i Polonijnych w Gnieźnie) ,mieszkająca w Umbri, przedstawia obraz sytuacji z perspektywy niewielkiego miasteczka, które natychmiast zaadaptowało się do nowej sytuacji. Rozmowę przeprowadziła Małgorzata Tomczak
„Wierzę, że wszystko pojawia się w naszym życiu tylko po to, by doprowadzić nas do ewolucji. 
Sytuacja w której obecnie się znajdujemy zmusza nas do ulepszania naszego świata.
Przeżyliśmy już niejedno; klęski powodziowe, katastrofy lotnicze i trzęsienia ziemi. Wtedy to mieliśmy do czynienia z faktami namacalnymi i łatwiej było walczyć z „wrogiem”. Tym razem „wróg” jest niewidzialny, bezwzględny i brutalny.
Trzeba zachować spokój i rozsądek, a przede wszystkim z powagą i przestrzegać narzuconych przez władze państwa zasad.
Włochy jako pierwszy kraj w Europie musiały stawić czoła całkowicie nowemu zjawisku, które później pojawiło się w innych miejscach na całym świecie.
We Włoszech koronawirus rozszerza się w bardzo szybkim tempie, chorych przybywa, a włoskie szpitale są przepełnione. Ofiar mamy kilkadziesiąt tysięcy i są to osoby w różnym wieku, nie tylko starsze. Równocześnie, co bardzo cieszy, wiele osób uznano za całkowicie wyleczone.
Z powodu dynamicznie rozprzestrzeniającego się wirusa premier Włoch Giuseppe Conte, wydał dekret, na podstawie którego cały Półwysep Apeniński został objęty kwarantanną.
Użył on określenia, iż od dziś wszyscy trzymamy się z daleka od siebie, aby jutro móc przytulić się mocniej, jak nigdy przedtem.
Jesteśmy non stop przestrzegani, informowani i nawoływani do siedzenia w domu.
Zamknięto przedszkola, szkoły, uniwersytety, odwołano wszystkie imprezy masowe. Zamknięte zostały również najważniejsze zabytki, zawieszono msze święte w kościołach, pogrzeby i inne zgromadzenia publiczne.
Przemieszczać można się tylko z trzech powodów: pracy, zdrowia i innych pilnych potrzeb. Żeby wyjść z domu na przykład po zakupy, trzeba mieć ze sobą specjalną autodeklarację, którą wypełnia się wcześniej danymi skąd i dokąd osoba się udaje i pokazuje przy ewentualnej kontroli policji. Wyznacza się tylko jedną osobę z domu na zakupy, z odpowiednim zabezpieczeniem twarzy maseczką i rąk rękawicami. Nosimy maseczki nawet jeśli jesteśmy zdrowi / bezobjawowi. Nie chodzi tu o sianie paniki, ale o to, aby ograniczyć stopień zakażeń. “Zamknięcie” nas w domach to nie jest chęć uprzykrzenia życia, tylko jak najbardziej rozsądna dyrektywa.
Wszyscy tutaj jesteśmy niezwykle wdzięczni służbie medycznej, gdyż włoska służba zdrowia bardzo heroicznie zmaga się z epidemią. Lekarze i pielęgniarki zaciekle walczą, aby uratować każde życie.
Chciałoby sie powiedzieć: „Bądźmy jak Włosi”, bo wszyscy powinniśmy sobie życzyć takiej odpowiedzi polskich służb sanitarnych, jakiej udzieliła włoska służba zdrowia!
Do Włoch pospieszyli z pomocą lekarze i personel medyczny z Chin, Kuby, Afryki i Albanii. Ostatnie dobre wieści dochodzą również z Polski. Zespół polskich lekarzy wesprze pracę jednego z włoskich szpitali polowych, zbudowanych do leczenia osób zakażonych koroanwirusem.
Solidarność wielu narodów z Włochami jest znaczna i jakże ważna w tym szczególnym momencie. Italia musi wygrać i wygra tę wojnę epidemii, dla Europy i dla całego świata.
Nie bagatelizujmy koronawirusa i nie ważmy się porównywać go do grypy. Jeśli jak społeczeństwo zmobilizujemy się, wirus się uspokoi. Bądźmy czujni, ale nie panikujmy, bo nic dobrego nam to nie przyniesie.
Świadomie zadbajmy o nasze zdrowie: organizm wypoczęty, dobrze nawodniony, wyspany, prawidłowo odżywiony, z prawidłowym poziomem witamin, zniesie chorobę zdecydowanie lepiej i pozbiera się nawet z ciężkiego zapalenia płuc. Dajmy mu taką szansę.
Bądźmy rozważni i uświadamiajmy każdego z nas że najlepszą rzecz jaką może zrobić dla siebie i dla innych w tym momencie jest pozostać w domu.
Koronawirus jest często bezobjawowy, dlatego możemy nie być świadomi że jesteśmy jego nosicielem. Trzeba założyć, że każdy, ale to absolutnie każdy jest potencjalnie zakażony. I tak do tego podchodzić. Prawdopodobnie nam nic się nie stanie, ale być może uderzy w ludzi ze słabszą odpornością, z którymi mamy kontakt.
Pamiętajmy, że od nas zależy jak ta sytuacja rozwinie się i jak szybko się skończy! Dlatego pozostańmy w domu i poświęćmy ten czas byciu z samym sobą, z naszą rodziną dla naszego wspólnego dobra.
Świat się zmienia i ma szanse zmienić się w lepszą stronę, ale to zależy głównie od nas.
W obecnym momencie życie nas wszystkich uległo gwałtownej zmianie, bądźmy świadomi iż wszystko zaczyna się od dobrej energii wokół nas. To my jesteśmy architektami świata dla samych siebie. 
“Świat zaczynamy zmieniać od siebie”. W tym prostym a jakże mądrym powiedzeniu kryje sie największa prawda. Większość z nas jest świadomych tego, tylko czas się poważnie za to zabrać!
Życzę zdrowia w tym szczególnym czasie. Nie zapomnijmy o miłości, gdyż miłość jest najpotężniejszą siłą na świecie i naszym obowiązkiem jest szerzyć ją, aby uzdrowić nasz świat w tej trudnej sytuacji.
Wszystko będzie dobrze “Tutto andrà bene” to slogan, który jednoczy obecnie całe Włochy. Niech te piękne słowa otuchy płyną w świat.
Poczekajmy na lepsze czasy …” Agnieszka Zawisza


…………………………………………………………………………………………………


MARIA I DOMINIK Z AUSTRALII


Młodzi, sympatyczni gnieźnianie obecnie mieszkający w Australii tak nas informują:
…wraz z narzeczonym mieszkamy w Sydney od 3 lat. Mój partner pracuje zdalnie w domu od 2 tygodni dla banku, a ja fizycznie w firmie sprzątającej. Poza obowiązkami, nasze obecne codzienności to spacery, bieganie, jak również nadrabiamy zaległości z różnych dziedzin nauki i siedzimy w domu z dala od innych ludzi. Niestety nie każdy ma takie szczęście. Bardzo dużo ludzi straciło swoje stałe prace, ale na szczęście rząd stara się to jakoś zrekompensować pracodawcom oraz pracownikom.
Jest to bardzo napięty i stresujący czas na całym świecie i każdego dnia śledziliśmy sytuację w Polsce jak również w Australii. Wszyscy tutaj mają świadomość co się dzieje w Europie, ale wszyscy zapewniają, że tutaj jest bezpiecznie może dlatego, że jesteśmy odizolowaną wyspą. Zdecydowaliśmy zostać w Sydney w dobie tej pandemii. Na początku miałam wrażenie, że ludzie nie biorą sobie tego poważnie. Nie tylko ja. Z każdym dniem nasz Prime Minister Scott Morrison narzucał kolejne restrykcje, że dopiero teraz widać, że ludzie podporządkowują się do tej pandemicznej sytuacji.
Oczywiście były tłumy w sklepach od samego rana, masowe wykupywanie antybakteryjnych produktów oraz walki o papier toaletowy do tego stopnia, że wprowadzili możliwość zakupu tylko 1 paczki na osobę. 
Niedawno byłam świadkiem niespotykanej sytuacji, w której jedna pani zapytała pewnego pana idącego ulicą z paczką papieru toaletowego w ręku, gdzie on ją kupił, bo nigdzie nie może tego dostać. On powiedział, że kupił w pobliskim supermarkecie, ale była ostatnia paczka. Pani podziękowała za informację, odeszła. Po chwili ten sam pan podszedł do niej. Powiedział, żeby wzięła od niego tą paczkę oraz, że nie chce żadnej zapłaty, ponieważ on jeszcze ma w domu wystarczająco. To przywróciło moją wiarę w ludzi. :)
Będąc świadkiem tak miłego gestu w dobie tej całej paniki kupowania, jestem spokojna. Uwielbiam w Australii to, że mieszkańcy prawie wszyscy robią regularne wolontariaty i pomagają potrzebującym, albo opiekują się parkami narodowymi czy co niedzielę spędzają czas „z nudów” na jakiejś plaży i robią za ratownika wodnego. W dobie tego kryzysu robi się zakupy dla starszych ludzi, którzy nie powinni się narażać i biegać z wózkiem po supermarketach. 
 Australijczycy mają także to do siebie, że donoszą na sąsiadów, którzy np. powinni się izolować, a tego nie robią. Są duże kary pieniężne jak i nawet pozbawienie wolności za złamanie zasad kwarantanny. Tak również było w przypadku podlewania sobie kwiatków na ogrodzie kiedy był niedawno tzw. „BLACK SUMMER”, który przeszedł do historii -susza, pożary i braki wody w Australii. 


Wprowadzone restrykcje w Australii to:

*Od 20 marca granice Australii są zamknięte dla turystów i podróżujących, którzy nie mają australijskiego obywatelstwa i/lub prawa stałego pobytu w Australii.
*Od 28 marca wszyscy przybywający do Australii muszą poddać się obowiązkowej 14-dniowej kwarantannie w hotelu lub ośrodku zorganizowanym przez rząd. 
*Outback: rząd wzywa do wrócenia z Outbacku (australijskiego interioru) tych, którzy obecnie przebywają tam w celach turystycznych oraz do nie wybierania się na Outback do odwołania. Dostęp do opieki medycznej oraz innych środków jest w tych regionach bardzo ograniczony. Dostęp do niektórych regionów, szczególnie tych, gdzie mieszkają mniejszości aborygeńskie, jest zamknięty.
*Wsparcie finansowe: w niedzielę 22 marca rząd federalny ogłosił pakiet pomocy dla tych, którzy tracą pracę. Kolejki do Urzędów Pracy w Australii są ogromne. Rząd dyskutuje o pomoc finansową dla osób przebywających w Australii na wizach czasowych, ale żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte.
*To nie jest czas na podróże i wypoczynek. Australijski rząd odradza wszystkim jakichkolwiek krajowych podróży i wzywa do zostania w domach.
*Kawiarnie oraz restauracje czynne normalnie, ale można tylko zamawiać na wynos albo z dostawą do domu i trzeba trzymać min. 1,5m dystansu od innych klientów. 

*Zamknięte są: campingi, siłownie, baseny, kryte obiekty sportowe, kina, salony piękności, kryte place zabaw dla dzieci i inne. Restrykcje dotyczą również ilości osób na ślubach, pogrzebach czy zajęciach sportowych na świeżym powietrzu. Zamykane są również plaże gdy są przeludnione. Na szczęście siłownię czy jogę można przenieść do domu. ;)
*Otwarte pozostają supermarkety oraz apteki. Czynne są centra handlowe. Oraz, o dziwo, zakłady fryzjerskie.
Na szczęście jeżeli chodzi o nas to zaopatrzyliśmy się w odpowiednim momencie we wszystkie niezbędne rzeczy, by ograniczyć odwiedziny miejsc zatłoczonych, którymi są głównie teraz sklepy.

Musimy trzymać się zasad i myśleć pozytywnie! ☀️ Tylko to nas może uratować, by przetrwać ten obecny przerażający czas epidemii ze słońcem w duchu oraz, aby za te 6 miesięcy doczekać się na nowo słońca w codziennym życiu.
JANNA WESOŁOWSKA – TREWIZO / k PADWY
gnieźnianka – nauczycielka polonijna we Włoszech

Piątek, 21 lutego 2020, późny wieczór.
Koleżanka z Marche pyta, czy to prawda, że u nas (Veneto, Padwa) jest źle? Zdziwienie. Po chwili sprawdzam wiadomości, hmm… nieciekawie. Jest pierwsza ofiara… ————– Sobota, 22 lutego 2020, rano.
Szykuję dekoracje na bal karnawałowy w naszej szkole… Sprawdzam wiadomości. Sytuacja zaczyna być rozwojowa. Sygnały o rozprzestrzenianiu się koronawirusa są tak przerażające, że aż nie chce się wierzyć. Lombardia i Veneto – dwa ogniska. Jest druga ofiara… Telefon… Następny… I jeszcze jeden… Bal odwołany. Rozczarowanie i same ??? ————–
Niedziela, 23 lutego 2020.
Informacje o kolejnych zakażonych napływają w zatrważającym tempie. ————-
Wtorek, 31 marca 2020.
Nie będę mówić o liczbach. Wszyscy je znają. Real – cicho wszędzie, głucho wszędzie. W Veneto szkoły, przedszkola, żłobki, uniwersytety zamknięte od 24 lutego. Odwołano wszystkie imprezy artystyczne, sportowe. Kościoły – otwarte dla wiernych, którzy chcą się pomodlić. Brak kontaktu z księdzem. Im bardziej sytuacja stawała się tragiczna, zamykano kolejne miejsca użytku publicznego, zakłady usługowe itp. W końcu totalna kwarantanna całego kraju. We Włoszech czas stanął w miejscu. —————- Była panika, strach przed nieznanym, teraz nadszedł czas oczekiwania i nieustające pytania: Kiedy to się wreszcie skończy? Co będzie potem? Mamo, kiedy pójdziemy do przedszkola? Itp…
————– Gdzie był błąd? Czy można było temu zapobiec? Z perspektywy czasu myślę, że NIE! Informacje o rozprzestrzeniającym się wirusie, płynące z Chin, były dla wszystkich tak odległe, jak same Chiny. Nikt z nas nie przyjmował lub nie chciał przyjąć do wiadomości, że za chwilę problem będzie również nas dotyczyć. Na podstawie analizy wydarzeń we Włoszech, inne państwa mogły i nadal mogą opracować jakąś strategię działań. Wytykanie Włochom błędów jest niepotrzebne. Każde państwo, po Chinach, mogło być tym pierwszym. Padło na Włochy. Dzisiaj jedno jest pewne. Bezwzględnie unikać niepotrzebnych kontaktów. Totalna kwarantanna we Włoszech jest po to, aby zapobiec migracji ludzi a co za tym idzie, rozprzestrzeniania się koronawirusa. —————–
Włochy to kraj, w którym bary stanowią jego nieodłączną część. Włosi to naród, który kocha dobrą kawę. Ja zresztą, też. Włoch musi codziennie wstąpić do swojego ulubionego baru na kawę, lampkę wina lub spritz. Pandemia im to odebrała. A ja wciąż myślę, że kiedy nadejdzie ten dzień, tak upragniony i wyczekiwany przez wszystkich, kiedy Włochy wstaną z kolan, Włosi wyjdą ze swoich domów i pójdą do ulubionego baru… Jak bardzo będzie im ta kawa smakować? Czy docenią jej aromat? Czy docenią to dobro? Czy wyciągną wnioski? Oni, my, cały świat?
Czekamy na światełko w tunelu. …… #andrátuttobene #wszystkobędziedobrze


 …………………………………………………………………………………………………..

Koronawirus moim zdaniem to zagrożenie dla całego świata. Trzecia wojna światowa!!! …jak to mówiła moja babcia 3 WOJNA ŚWIATOWA będzie ze wschodu, będzie miała żółty kolor …co miała na myśli ????Teraz wiem – wirus dotarł z Chin, ze wschodu wiadomo kolor żółty… babcia dawno temu  gdzieś to przeczytała i tak mi opowiadała….     Nasze Stowarzyszenie trzy lata współpracuje z przyjaciółmi na całym świecie, teraz mieliśmy realizować  wspólny projekt „Wielcy Polacy” niestety wirus pokonał nasze plany, ale co się odwlecze to nie uciecze ….
Obecnie piszemy do siebie, wymieniamy poglądy i opisujemy sytuację, która jest wokół nas. Nie jest lekko, nauczyciele pracują cały czas, uczą zdalnie swoich uczniów, a oprócz tego mają swoje rodziny o bezpieczeństwo których też muszą zadbać. Dzisiaj postanowiłam przekazać państwu relacje przyjaciół, członków i sympatyków z różnych stron świata na temat  Koronawirusa i życia  takiego, aby pomóc służbom medycznym, aby pomóc sobie wzajemnie, aby przeżyć realizując zalecenia czyli najlepiej nie wychodząc z domu….. Małgorzata Tomczak

CZEKAMY NA HAPPY END….